"Przed dziesiątkami lat na jednej z hiszpańskich aren popołudniem piątego października 1879 roku do walki stanął matador Rafael Molina Sanchez zwany "El Lagartijo" oraz potężny byk imieniem Murcielago. Mucielago przyjął na siebie prawie 25 cięć szpady matadora a mimo to był ciągle w stanie walczyć. Życie tego jednego z najsilniejszych byków w historii korridy oszczędzono a Murcielago został podarowany Don Antonio Miurze (od jego nazwiska wziął nazwę inny model Lamborghini - Miura z 1966 roku), gdzie spędził resztę życia dając początek linii byków trwającej do dnia dzisiejszego (obcując z około 70 przedstawicielkami płci przeciwnej swego gatunku). Imię zwierzęcia stało się inspiracją dla twórców następcy Lamborghini Diablo, produkowanego przez ponad dziesięć lat." Nie mamy jednak do czynienia ze zwykłym Murcielago, to LP640. 6,5 V12 (4 zawory na cylinder), napęd na 4 koła, 3.4s do "paki" oraz dziki ryk towarzyszący ogromnej adrenalinie dostarczanej regularnie aż do 340 km/h.


Muszę przyznać że po otrzymaniu SMS-a o treści "LP pod Sheratonem" nie tylko szybciej bije serce.. szybciej przebiera się nogami. Trzeba powiedzieć wprost - samochód robi wrażenie, na parkingu wyglądał jak byk odpoczywający po długich bojach z torreadorem..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz